Ciuchy z drugiej ręki.

15:51



Przeczytałam kiedyś na jednym z blogów tekst o lumpeksach. Autorka oprócz ,,redakcyjnej stylizacji" zamieściła 10 porad jak kupować w second handach. Sama jestem stałą bywalczynią w takich sklepach więc z ciekawością zagłębiłam się w tekst.Pomijając moją drobną różnice zdań w niektórych aspektach, była jedna rzecz, która mnie uderzyła. Jedna z rad odnosiła się do rzeczy za dużych. Według niej nie ma sensu ich brać ponieważ prędzej czy później wylądują w koszu, zamiast zostać poprawione.



W moim przypadku jest zupełnie odwrotnie. Bardzo często nabywam ubrania za duże, za długie lub takie w których koniecznie coś bym przeszyła, doszyła itd. Jeśli nie jest to bardzo skomplikowane i poprawka mieści się w granicach moich umiejętności, wykonuje ją sama. Jeśli nie, to ciuch ląduje u mojej niezastąpionej krawcowej.


Tak właśnie było z białą sukienką, którą prezentuje Wam poniżej:




Wisiała sobie niepozorna na wieszaku, przypominając trochę fartuch, ale od razu wpadła mi w oko. Oczywiście była za duża, ale po wizycie w przymierzalni gdzie odpowiednio ją sobie popodwijałam, wyobraziłam sobie jak będzie wyglądała po przerobieniu i wykalkulowałam czy mi się opłaca... udałam się z nią do kasy. 
A oto efekty:


Nie jest to jedyna rzecz w mojej szafie, która musiała najpierw zawitać w zakładzie krawieckim. Nagminnie, ubrania,które zachwycą mnie fasonem, materiałem bądź czymkolwiek innym... po prostu na mnie nie pasują.Wiadomo, że w ciuchlandach nie znajdziemy pełnych rozmiarówek. Więc albo bierzemy coś do przeszycia albo z żalem zostawiamy to na wieszaku. Czasami jednak, warto poświęcić trochę wysiłku, żeby zyskać w kolekcji prawdziwą perełkę.

Sukienka: Zakupiona w lumpeksie
Kapelusz: Zakupiony w lumpeksie
Torebka: Po babci
Buty: Zakupione w lokalnym sklepie obuwniczym
Pierścionek: Zakupiony w H&M

2 komentarze

  1. Śmiało mogę powiedzieć, że jestem maniaczką kupowania w "lumpeksach", ale należę też do grupy osób, która kupuje ubrania, których los kończy się na dnie szafy bez noszenia, stąd jeszcze większe uznanie za wyobraźnie, chęci i fach w ręku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje :) Ale ta sukienka, to akurat robota i fach w ręku krawcowej :)

      Usuń