Nieidealna.

13:55

Pamiętam jak zaczynałam swoją przygodę z pin up. Trochę nieufnie, bojąc się czy mi to pasuje. Czując się najlepiej w glanach, a jednocześnie chcąc coś zmienić. Przecież byłam już matką i nie chciałam wyglądać jak zbuntowana nastolatka. Pora było stać się kobietą, odpowiedzialną i przykładną. Bardzo długo szukałam, eksperymentując z kolorami i o zgrozo! Potrafiłam łączyć żółty golf z czerwonymi rajstopami i zielonymi butami. Wszystko dlatego, że chciałam odciąć się grubą kreską od ,,dark lady". Choć nie powiem, wciąż baaaardzo lubię kolor czarny i ciuchy z pazurem. Jednak moda i styl pin up najpierw mnie zafascynowały, a potem owładnęły moim sercem.



Mniej więcej w tym okresie natknęłam się sukienkę z Restyle i zakochałam się w niej. Bardzo chciałam w końcu kupić sukienkę z koła, a ta na dodatek była w kolorze, w którym czułam się bezpiecznie. Na modelce wyglądała nieziemsko i już wtedy postanowiłam, że będzie moja, za pierwsze odłożone pieniądze.

Zdjęcie pochodzi z Restyle

Na przesyłkę czekałam z niecierpliwością. Mój zachwyt nie minął, ani gdy ją otworzyłam, ani gdy przymierzyłam kreacje. Oczywiście zauroczona starałam się nie dostrzegać wad, a to, że nie leży dobrze, zrzucałam na moją sylwetkę. Nie mniej jednak wydaje mi się, że nierówno uszyta ni jak ma się do postury.

W kontraście z czarnymi rajstopami widać jak kolor się sprał.

Po pewnym czasie, dojrzałam do poprawki krawieckiej. Niestety nie udanej (nie znałam wtedy jeszcze mojej krawcowej). W sukience chodziłam oczywiście dalej, chyba z sentymentu, że była tą pierwszą. 
Gwoździem do trumny było to, że kolor się sprał i ciuch został rzucony na dno szafy. Co jakiś czas wyciągałam ją i szukałam na nią pomysłu.

Nie, to nie ja jestem krzywa, tylko ten suwak :)

I tak o to postanowiłam ją przefarbować, aby odświeżyć kolor. Sama nie wiem, czemu nie pomyślałam o tym wcześniej.


Przy garnku spędziłam godzinę, cały czas mieszając i pilnując temperatury. Uważam, że było warto, bo sukienka wygląda jak nowa. Czeka ją wizyta u krawcowej, ale myślę, że jeszcze długo się z nią nie rozstanę. Metodę polecam wszystkim, którzy mają taki sam problem. Kolor jak na razie trzyma się świetnie, a w razie czego mam już doświadczenie w jego zmienianiu. Martwiłam się trochę, że garnek już nie będzie się do niczego nadawał. Miło się jednak zaskoczyłam, bo nic mu się nie stało. 

Efekt końcowy.

Już tak zupełnie na koniec. Nie chce tu siać jakiejś antyreklamy. To jest tylko i wyłącznie moje zdanie. Porównując tą sukienkę do innych w mojej szafie widzę, że wykonanie jest słabe. Posiadam też inne rzeczy z Restyle, które są genialne. Niestety ta sukienka to niewypał. Może, warto wziąć pod uwagę komentarze i jednak poprawić jakość materiału i uszycia?


Sukienka: Zakupiona w Restyle
Sweterek: Zakupiony w Mohito
Buty: Prezent od mamy, CCC
Klipsy: vintage, po babci

0 komentarze