Tortowe szaleństwo.

14:07

Razem ze zmieniającymi się hitami wśród bajek, zmieniają się zainteresowania dzieci. I tak jak kiedyś musiałam kupować zabawki czy ubrania w tematyce Strażaka Sama czy Aut... Tak teraz na fali są wszelkiego rodzaju postacie komiksowe. Z Batmanem na czele :)

W tej tematyce staram się też utrzymać torty urodzinowe mojego syna. Trzy lata temu zrobiłam piłkę, a dwa - Zygzaka, to w tym roku (a już w sumie w ubiegłym ) mój potomek zażyczył sobie COŚ w Batmana.


Ustalmy od razu jedną rzecz. Nie jestem uzdolniona plastycznie. Może trochę manualnie, ale plastycznie ni krzty. Więc zrozumcie moje przerażenie i całą gamę obaw kiedy o tym usłyszałam. Tym bardziej, że w końcu chciałam spróbować zrobić tort w masie plastycznej, a nie w rozetkach.
W końcu wymyśliłam, że obłoże go na czarno i na samym wierzchu przykleję symbol bohatera.
Wydawało mi się to bardzo prostym rozwiązaniem i na dodatek mało pracochłonnym. Jakże się myliłam!


Do przetestowania, na pierwszy raz zakupiłam masę z Dr.Oetker, którą bez problemu można dostać w większych sklepach spożywczych. Wedle tego co pisało na opakowaniu 250 g miało wystarczyć na pokrycie tortu o średnicy 20 cm. A samą masę miałam rozwałkować na ok 0,5 cm.
Moja opinia? No cóż... Może to po prostu brak doświadczenia, ale produkt nie zrobił na mnie dobrego wrażenia.


Po pierwsze, 250g nie starczyło i musiałam zużyć oba opakowania.
Po drugie, po rozwałkowaniu i próbie nałożenia lukru plastycznego na tort, zaczął się niemiłosiernie rwać w rękach.
Po trzecie nie wiedziałam, że to tak strasznie klei się do palców! Małe elementy musiałam nakładać wykałaczkami.


Miałam obawy, że nic z tego nie wyjdzie i nawet żałowałam, że porwałam się z motyką na słońce. Ostatecznie przy wsparciu psychicznym i dopingu męża udało mi się to skleić w jakąś spójną całość. Choć nie mogę powiedzieć, żeby efekt mnie zachwycał i bym była zadowolona.
Dodatkowo, zamiast oszczędzić sobie pracy... to jeszcze jej sobie dołożyłam :P


Oczywiście nie mam zamiaru poddawać się tak łatwo i przy najbliższej okazji mam zamiar znów spróbować swoich sił. Teraz przynajmniej wiem czego się spodziewać.
Dodatkowo zachęcił mnie do tego syn, który stwierdził, że jemu tort się podoba. Dla mnie to wystarczająca motywacja :)

0 komentarze