Lumpeksoloholiczka.

12:45

No dobra, czas się przyznać. Nałogowo kupuje ubrania w lumpeksie i zdecydowanie mam z tym problem. Już od jakiegoś czasu omijam je z daleka, żeby nie korciło mnie wejść ,,na chwile" i przepaść jak w otchłani.

Szal zakupiony w lumpeksie, cena 7 zł. Idealny na lato, a dodatkowo urzekły mnie te biedronki. O groszkach nie wspominając!

Nie ciągną mnie wyprzedaże, nie ma dla mnie nic pociągającego w chodzeniu po galeriach. W większości nie mogę nic dla siebie znaleźć. I nie uśmiecha mi się chodzić w czymś, w czym później zobaczę pół miasta.

Kremowa bluzka zakupiona w lumpeksie. Cena, cała złotówka :)

Sieciówki mnie stresują.
Po pierwsze - tłok. Nie lubię nawału ludzi, przepychających się między wieszakami i patrzący na siebie wilkiem. Nawet w secondhandach omijam dni dostawy, kiedy jest największy tłum i ludzie wydzierają sobie ubrania z rąk. Chyba nigdy tego nie zrozumiem.

Czerwony sweterek zakupiony w lumpeksie. Cena 5zł. Ostatnio jeden z moich ulubionych! Wszystko przez to, że wykonany jest z przemiłej w dotyku angorki, a dodatkowo jest bardzo ciepły.

Po drugie - czy tylko ja mam wrażenie, że te ubrania są na jedno kopyto? Jak już coś jest modne to jest w każdym jednym sklepie, nawet jeśli jest brzydkie. Ja wiem, że każdemu podoba się co innego. Ale niektóre z tych ubrań naprawdę wyrwane są z kosmosu.

Pantofle na słupku zakupione w lumpeksie. Cena 22 zł.

Po trzecie, najważniejsze - cena. To jest coś, co mnie przeraża najbardziej. Zapewne przez mój ograniczony budżet (który i w grzebaluchach sprowadza mnie na ziemie), ale i przez to, że często, gęsto cena ni jak ma się do jakości danej rzeczy. Nie mówiąc już o tym, że zaraz przeliczam sobie ile rzeczy kupiłabym w tej cenie w ciuchlandzie.

Spodnie z wysokim stanem, zakupione w lumpeksie. Właśnie teraz kiedy przestałam chodzić w spodniach :P Cena 9 zł.
Bluzka zakupiona w Mohito na wyprzedaży.

Co innego lumpeksy...
Zacznijmy od tego, że to mnie odpręża. Naprawdę. Chodząc sobie niespiesznym krokiem między wieszakami, czuje się zrelaksowana. Uspokaja mnie szperanie w poszukiwaniu jakiejś perełeczki, która mnie zachwyci.

Nowe, granatowe, lakierowane szpilki zakupione w lumpeksie. Cena 28 zł

Mam swoje ulubione miejsca i wiem gdzie powinnam szukać torebki, a w którym wyszperam jakiś ładny płaszczyk.
A jak mi się uda znaleźć jakieś cudeńko, zapierające dech w piersiach, to będę chodziła i cieszyła się przez tydzień. Możecie nazwać to materializmem, ale dla mnie to są po prostu takie małe radości (zwłaszcza jeśli nie mogę sobie pozwolić na zbyt wiele przyjemności w miesiącu).

Serweta robiona na szydełku, zakupiona w lumpeksie. Cena 7 zł
Śliwkowy szal, zakupiony w lumpeksie. Takiego odcienia fioletu szukałam chyba przez pół roku we wszystkich możliwych sklepach. Cena 8,50 zł
Brązowa torebka na biglu zakupiona w lumpeksie. Ubóstwiam torebki w tym stylu! A to już druga w mojej kolekcji. Cena 9 zł

Zresztą, to że chodzę często, nie znaczy, że zawsze coś kupuje. Wszystko zależy od dostawy. Raz wyjdę z dwiema sukienkami i spódnicą z koła, a kolejny z pustymi rękami. Czysta loteria i to chyba na swój sposób też jest pociągające.
Moje ,,często" też zazwyczaj wychodzi przypadkiem. Przypadkiem przechodzę obok. Przypadkiem szukam stroju na pastuszka dla syna, a znajduje szal w kolorze, którego szukałam od dawna. Lub płaszcz, w zaskakująco niskiej cenie, jakby kogoś w nim zamordowali

Czarny płaszczyk (tak jest czarny, nie granatowy) z brązowym, sztucznym futerkiem zakupiony w lumpeksie. Cena 7,60 zł! Myślicie, że naprawdę kogoś w nim zabili?

O tym, że nagminnie wybieram rzeczy w za dużym rozmiarze, które później muszą ulec przeróbkom pisałam tutaj. Ciuch wymaga wtedy większego wkładu pieniężnego, ale jeśli jest to coś pięknego, to warto. Zwłaszcza jeśli jest to w klimacie, który kochamy.

Czarna, rozkloszowana spódnica w kontrafałdy z kieszeniami i wytłaczanymi, welurowymi groszkami. Zakupiona w Top Secret. Ostatnio bardzo często przeze mnie noszona. Wspominałam już, że uwielbiam groszki? :)

Ceny ubrań tematycznych nie są najtańsze. Zwłaszcza jeśli ciuch jest vintage, to wtedy cena idzie znacząco w górę (choć nie zawsze). Nie mniej jednak, ubrania współczesne też do najtańszych nie należą, a coś ładnego i porządnego trzeba ściągać z zagranicy. Podsumowując, mimo wszystko taniej wychodzą poprawki :)

Biała, rozkloszowana spódnica w różowe kwiaty z kieszeniami. Zakupiona w Mohito.

Na koniec dodam jeszcze, że to nie jest tak, że jestem absolutnie przeciw normalnym sklepom. Jedną z nielicznych sieciówek, którą wprost uwielbiam to Mohito. Nigdy nie wyjdę stamtąd z pustymi rękami. Kocham ich sweterki! To chyba jedyny sklep w którym ,,popłynęłam" w okresie wyprzedaży.

Szary sweterek z ozdobnymi koralikami przy dekoldzie. Zakupiony w Mohito.

W tekście przeplotłam Wam zdjęcia moich ostatnich zdobyczy lumpeksowych i wyprzedażowych. Nie kierujcie się tym, że coś do czegoś nie pasuje. Zdjęcia były robione na szybko, tylko po to aby pokazać daną rzecz.

Spódnica w paski z kieszeniami, w której zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Zakupiona w Mohito. Na wyprzedaży oczywiście :)

Ponieważ, często pytacie się mnie w wiadomościach, gdzie kupiłam dany ciuch, postanowiłam pisać o tym pod zdjęciami na fanpagu i blogu. Dodatkowo myślę, że co jakiś czas będę pokazywała Wam na FB, co udało mi się zdobyć w sklepach z tanią odzieżą. A na blogu na pewno jeszcze niejednokrotnie do tego wrócę :)

4 komentarze

  1. Szczęściara z Ciebie, że masz tak dobrze wyposażone lumpeksy! ;) U mnie w mieście pełno jest nowych rzeczy z sieciówek, takich o współczesnym kroju (też nie trafiają w mój gust), a te starsze ubrania można jedynie spotkać w potężnych rozmiarach (44-48). Zazdroszczę więc każdemu, kto ma szansę znaleźć takie perełki :) Jestem zauroczona koszulą, butami i torebką!

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że to też trochę kwestia szczęścia. :)
    Tak jak pisałam, duże rozmiary staram się przerabiać. Jeśli jest to możliwe i opłacalne.
    Nie zniechęcaj się! Przy systematycznych poszukiwaniach, na pewno znajdziesz coś ciekawego i u siebie! :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tytuł i zdjęcie bardzo ściąga uwagę, super! Trzeba też wspomnieć o tym, że secondhandy są dla osób które potrafią się ubrać, wiedzą co lubią i w czym im dobrze. Można tam znaleźć WSZYSTKO, więc tylko osoba z pomysłem na siebie może dobrze wybrać zakup. Większości osób łatwiej w sieciówce wybrać 1 z 4 wzorów i z głowy. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuje :)
    Nic dodać, nic ująć. W swoim komentarzu, zawarłaś wszystko :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń