Włosy nie ręka.

14:30

Pomimo tego, że niedługo minie miesiąc odkąd ścięłam i przefarbowałam włosy to wciąż budzi to niezrozumiałe dla mnie reakcje. Jedni są zaskoczeni pozytywną zmianą, inni odgrażają się laniem. Ta notka (mimo, że z opóźnieniem) miała być zupełnie o czymś innym, ale postanowiłam wyjść na przeciw wszystkim zarzutom.


Szczerze powiedziawszy to jestem zdziwiona, że moja ,,metamorfoza" wywoła takie poruszenie. Zwłaszcza u moich znajomych. Bo tak naprawdę to przecież wróciłam do starego koloru. Ci którzy znają mnie już jakiś czas powinni pamiętać, że już kiedyś byłam ruda. Fakt, że to czasy licealne, ale jednak :)




Tymczasem (pomijając te pozytywne reakcje) słyszę: O Boże! To się zmyje? A Bartek Ci pozwolił?! Wlać Ci? Jak mogłaś ściąć takie piękne, długie włosy? Coś ty sobie zrobiła?
Na początku kiedy widziałam szok w czyiś oczach to, aż się oglądałam za siebie, myśląc, że coś się tam stało. Później się przyzwyczaiłam :P




Przez ponad połowę swojego życia nosiłam długie włosy. Jak nie dłużej. Krótkie miałam chyba tylko po Komunii przez jakieś 3 lata. Owszem, czasem zmieniały swoją długość. Czasem pozwoliłam sobie na ,,szaleństwo" z jakąś pseudo grzywką, lub zmianą przedziałka... Ale zawsze niezmiennie były długie.
Pamiętam radość mojej fryzjerki kiedy powiedziałam jej, że ścinamy i farbujemy. Była wniebowzięta :)



Już od jakiegoś czasu nosiłam się ze ścięciem, ze względu na problem z ich układaniem. Moje włosy nie należą do tych cienkich. Wręcz przeciwnie, są grube i gęste. A co za tym idzie ciężkie. Nawet jeśli udało mi się coś ładnego ułożyć, to problemem była trwałość tego co stworzyłam. Dlatego też bardzo długo można mnie było zobaczyć w końskim ogonie, warkoczach lub po prostu rozwianych włosach. Dopiero wiele lat później zaczęłam się bawić w fryzury retro.



Ponadto mój mąż od bardzo długiego czasu męczył mnie o to abym znów wróciła do rudego. Zawsze wykręcałam się tym, że szkoda mi włosów, że jak zacznę siwieć to będę farbować. Ale w końcu doszłam do wniosku, że kiedy będę szalała z kolorami, jeśli nie teraz? Na starość? Kiedy każdy będzie mi wmawiał, że już mi nie wypada?  
Tak więc postanowiłam zrobić mu po tylu latach tą przyjemność. W końcu kiedyś nie żałowałam swoim włosom kolorów i był nawet czas, że były czarne.


Jak na razie mam zamiar pozostać ruda. Co dalej? Nie wiem. Prawdopodobnie przejdę z odcienia pomarańczy w bardziej czerwony. A może poniesie mnie na tyle, że przefarbuje się na niebiesko? Nie jestem w stanie też przewidzieć co stanie się z ich długością. Nawet nie myślałam, że będę tak zadowolona z krótkich. Nie zdziwię się jednak jeśli znów zacznę je zapuszczać. Mam słabość do długich włosów.
Wszyscy, którym się nie podoba mój nowy odcień będą musieli to jakoś przeżyć :)


Dziś bardzo dużo, starych prywatnych zdjęć. W większości z czasów licealnych. Czasem sama jestem w szoku przez jaką ewolucje stylu przeszłam.



0 komentarze