Where's Wally?

15:00

Ostatnio mój mąż dostał zaproszenie na imprezę urodzinową wydawnictwa, w którym pracuje. Zaproszenie było wraz z osobą towarzyszącą, a ja byłam przerażona. Wszystko dlatego, że początkowo cała uroczystość miała być o charakterze balu. I tu pojawił się problem pod tytułem - strój wieczorowy.


Posiadam jedną, jedyną sukienkę do ziemi. Wygrzebałam ją w lumpeksie jakieś 5 lat temu. Jest fioletowa i posiada trochę cekinów. W głowie dość szybko pojawił się plan jak ją przerobić z farbowaniem włącznie. Tak aby nadawała się do okazji, ale mąż nie posiada czarnego garnituru. O smokingu nie mówiąc. I tak główkując co i jak... problem rozwiązał się sam. Bo zamiast balu wyszedł grill z koncertem. Uff!


Dzięki temu mogliśmy wrzucić na siebie coś luźniejszego. Ja postawiłam na swój prezent z zeszłorocznego wieczoru panieńskiego. Białą sukienkę z koła we wzór w czerwono - różowe usta, którą sprezentowały mi moje przyjaciółki.

Zdjęcie pamiątkowe. :) Cały wieczór panieński był zorganizowany w stylu pin up.

Nad swoim wyborem zaczęłam się zastanawiać gdy zobaczyłam wczorajszą aurę pogodową. Znaczne ochłodzenie i przelotny deszcz sprawiły, że zwątpiłam czy jasna kiecka jest dobrym pomysłem. Ostatecznie przekonał mnie jej gruby materiał i wychylające się co jakiś czas słońce.


Z racji na kolorystykę, wybrałam czerwone dodatki. Sweterek, który prezentowałam już niejednokrotnie. Sprawdził się idealnie, ponieważ jest bardzo ciepły.
Do tego czerwone baleriny. Bardzo długo zastanawiałam się czy nie założyć szpilek. Jednak ze względu na charakter imprezy, wybrałam wygodę.

Bardzo się cieszę, że fascynator okazał się trwały i przetrwał moje skakanie pod sceną.

Włosy upięłam w uwielbiany przeze mnie kok hiszpański. Ku niezadowoleniu mojego męża, który liczył na rozpuszczone loki. Jednak w pośpiechu, zakręciłam zbyt mokre pasma i skręt nie wyszedł taki jak bym sobie tego życzyła. 
Swój debiut miał mój fascynator, który zrobiłam własnoręcznie! Była to jedyna rzecz, która odbiegała trochę od kolorystyki całości.

To co łączy mnie z Wallym to to, że ja również lubię połączenie bieli i czerwieni :P

Wielką furorę zrobiła moja pseudo torebka. Tak naprawdę to bardziej coś pomiędzy saszetką, a kosmetyczką. Uznałam jednak, że to tylko sugestia i potraktowałam ją jako pojemniejszą kopertówkę.
 Bardzo miło było obserwować uśmiech na twarzy innych gdy dostrzegali, że jest na niej Wally. Mi samej gdy ją zobaczyłam zrobiło się ciepło na serduszku. Najbardziej jednak rozbawił mnie ,,dyskretny" komentarz dwóch dziewczyn, gdy weszłam do kabiny w łazience: Widziałaś?! Ona ma torebkę z Wallym!


Trochę martwiłam się czy całość przetrwa zajęcia w szkole. Bo dopiero po nich miałam się udać w docelowe miejsce. Na szczęście wszystko się udało. Także dzięki trosce koleżanek, które nie dały mi siadać byle gdzie, żebym się nie pobrudziła :)


Jeśli chodzi o całą imprezę byłam naprawdę bardzo miło zaskoczona. Jak na tak duże wydawnictwo wydawało mi się, że będzie bardzo drętwo i nadęcie. A jednak atmosfera była bardzo sympatyczna. Jednak forma WIELKIEGO grilla nadała temu wszystkiemu swojskiego klimatu. 

Lepszych zdjęć brak ze względu na dobrą zabawę.

Niezmiernie się również cieszę, że po raz kolejny mogłam być na koncercie Brodki. Tym razem w bardziej kameralnych warunkach. Niesamowite jest widzieć artystę niemalże na wyciągnięcie ręki, a nie jakiś punkt daleko na scenie. Wrażenia jak zwykle cudowne! Dużo mówić nie trzeba, Monika to klasa sama w sobie.
Późniejszy koncert Kararockers też okazał się dużą atrakcją. I również porwał ludzi. Zdjęć nie mam bo zajęłam się śpiewaniem i tańczeniem :)

Za wspaniały wieczór bardzo dziękuję mężowi, który zechciał mnie zabrać ze sobą. Pokazać jak i gdzie pracuję.
A samej Agorze życzę kolejnych 27 lat, albo i więcej!


Z racji tego iż notki z moimi pseudo stylizacjami mają dużo lepsze statystyki niż reszta, postanowiłam zamieszczać ich więcej. Choć blog nie był i nie będzie typowo modowy. Czasem będziecie musieli znieść jakieś moje przemyślenia i sposoby na różne rzeczy.
Buziaki! 

Sukienka:  Mohito, prezent od przyjaciółek
Sweterek: M&S, zakupiony w lumpeksie
Baleriny: zakupione w tutejszym sklepie obuwniczym
Torebka: zakupiona w lumpeksie
Fascynator: wykonany własnoręcznie
Kolczyki: zakupione w Rossmanie

0 komentarze