Pseudo modelka.

14:36

Magdę z ARTmania. poznałam na studiach. Nie od razu wiedziałam, że pasjonuje ją fotografia. Najpierw odkryłam, że przepięknie rysuje, dopiero po jakimś czasie znalazłam jej fanpage ze zdjęciami. Nigdy nie przypuszczałam, że zrobimy sesje razem. Co prawda kiedyś, mi to zaproponowała, ale nie miałam odwagi się zgodzić i chyba nie brałam jej propozycji na poważnie. :)


Dlaczego w końcu się zdecydowałam?
No cóż, powodów było tak naprawdę kilka.
Po pierwsze uwielbiam ludzi z pasją! A każde zdjęcie Magdy było tą pasją przesiąknięte. Nigdy nie potrafiłam zatrzymać się na jednym z nich, zawsze kończyłam na całej galerii.


Po drugie, czysta, ludzka ciekawość. Oglądając te wszystkie zdjęcia byłam trochę ciekawa jak wyglądały by efekty naszej współpracy. Zaczęło mnie korcić, żeby odezwać się do Magdy i przypomnieć jej o złożonej propozycji. Za bardzo się jednak wstydziłam.


Po trzecie, mój mąż widząc moje rozdarcie..., że niby bym chciała, ale się boje, sam zaczął mnie do tego namawiać. Twierdził, że sobie poradzę i że przecież nikt mnie nie zje. :)


Po czwarte i już chyba ostatnie, potrzebowałam kogoś kto zrobi mi zdjęcia w sukience, o której pisałam Wam w poprzedniej notce.
To wszystko zadecydowało o tym, że w końcu przemogłam się w sobie i odezwałam się do swojej koleżanki z pytaniem czy jej propozycja jest nadal aktualna.
Na szczęście była, a jej efekty możecie oglądać już od ponad tygodnia na blogu i facebooku.


Z Magdą umówiłam się na 14-stą na Starym Mieście w Warszawie. 
Ze względu na swoje modowe upodobania przyzwyczaiłam się do zaciekawionych, ludzkich spojrzeń. Ich intensywność zazwyczaj zależy od stopnia mojego wystylizowania. Jakkolwiek to brzmi :P Ponieważ ze względu na sesje starałam się wyglądać jak najbardziej retro, nie obyło się bez nich i tym razem.


Jeśli chodzi o samą współprace z panią fotograf, to po fakcie stwierdzam, że nie miałam się czym denerwować. Magda od samego początku zapewniała mnie, że będzie dobrze. Ciężko było mi jednak w to uwierzyć. I powtarzałam jej w kółko, że nie mam żadnego doświadczenia i jestem kiepską modelką. Czasem mam wrażenie, że w niektórych aspektach brakuje mi pewności siebie.



Przed samą sesją wysłałam Magdzie kilka zdjęć, na których chciałam się inspirować. Omówiłyśmy je gdy się spotkałyśmy i zabrałyśmy się do pracy.
I tak przemierzałyśmy starówkę w poszukiwaniu urokliwych miejsc, spełniających nasze oczekiwania. Muszę przyznać, że dziewczyna naprawdę ma oko!


Pomału stres ustępował i przestałam nawet zwracać uwagę na ludzi wokół. Za to zaczęłyśmy śmiać się razem z turystów, którzy robili nam zdjęcia przy pracy. Następnym razem musimy ustawić kapelusz i pobierać za to opłaty :P


Zawsze wydawało mi się, że to nic trudnego stanąć przed aparatem i pozować. Przekonałam się o tym, że się myliłam gdy zaczęłam prowadzić tego bloga.
Tym razem również nie było mi łatwo pozować. Na szczęście Magda była bardzo pomocna, miła, cierpliwa i dawała mi wskazówki:
Tą rękę daj tutaj. Wróć tą nogą tak jak było. Obróć się bardziej do mnie. Patrz się tutaj. Nie garb się! Stój tak jak stoisz.
To naprawdę dużo mi pomogło.


Piszecie do mnie, że zdjęcia wyszły piękne i bardzo klimatyczne. Tak naprawdę gdyby nie pani fotograf to nic by z tego nie było. Starałam się dać z siebie wszystko, ale to ona w większości odwaliła całą pracę. I za to należą jej się owacje na stojąco!


Ku mojemu zdziwieniu okazało się, że bardzo szybko uporałyśmy się z tematem. Tak, więc wróciłam do domu i czekałam na efekty.Gdy w końcu do mnie dotarły, zaparły mi dech w piersiach. Nie mogłam uwierzyć, że na tych zdjęciach jestem ja!


Podsumowując:
Nie spodziewałam się tak ładnych zdjęć ze mną w roli głównej. 
Współpraca z Magdą była bardzo miła i sympatyczna.
Sama sesja dała mi bardzo dużo radości i nowego zapału do prowadzenia bloga.
Chyba połknęłam bakcyla :P
Magda to nie jest fotograf z aparatem, to czarodziejka z magiczną różdżką, która wydobywa z ludzi piękno. Nie tylko to zewnętrzne :)


0 komentarze