Z czego się odchudzasz?

12:21

Pomimo tego, iż zdjęcie główne mogło by wskazywać na to, że dzisiejsza notka będzie o stylizacji to muszę Was rozczarować.  O tym będzie innym razem :)
Jakiś czas temu pisałam na fanpagu, że jestem na 6-tygodniowej kuracji warzywnej dr Dąbrowskiej. Nadszedł czas na podsumowania  i przemyślenia. Ale ponieważ temat jest dłuuugi to przejdźmy do rzeczy :)

Zdjęcie przed i po. Widać na nim jak schudłam. Widać też jak ważne są nawet drobne szczegóły w stylizacji jak np ułożenie włosów:)

Dietę zaczęłam TYLKO i wyłącznie w celu poprawienia swojego stanu zdrowia i samopoczucia. Tak, schudłam przy okazji, ale nie o to mi chodziło. Już od bardzo dawna staram odżywiać się zdrowo. Ale, dzięki tej kuracji chciałam oczyścić i odkwasić organizm.

O doktor Ewie Dąbrowskiej, pierwszy raz usłyszałam na prowadzonej przeze mnie gimnastyce. Gdzieś podczas luźniej rozmowy, od słowa do słowa została polecona mi jej książka. Osoba polecająca sama jest lekarzem i sama przez tą kuracje przeszła. Prawdę powiedziawszy do całej tej diety i jej zbawiennego wpływu podchodziłam bardzo sceptycznie i z lekkim niedowierzaniem, ale z dużą dozą zainteresowania.

Zanim postanowiłam nabyć książkę, zaczerpnęłam wiedzy z internetu. Przejrzałam stronę pani doktor, przeczytałam jej artykuły, ale i różne fora wraz z opiniami. Pomału zaczęłam zmieniać nastawienie i chęć spróbowania była we mnie coraz większa.

Kolejnym krokiem który poczyniłam była druga rozmowa z moją pacjentką i wypytanie się jej o wszystko. Jak znosiła dietę, kiedy miała kryzys, co jadła, czy źle się czuła i jaka jest jej opinia jako lekarza? Ta rozmowa bardzo dużo mi dała i wyjaśniła. Zwłaszcza, jeśli mamy mówić o wartościach medycznych tej diety. A tylko i wyłącznie te mnie interesowały.

Nie mniej jednak, toczyła się we mnie walka. Z jednej strony chciałam zacząć, z drugiej po prostu... po ludzku się bałam. Czy dam radę odmówić sobie tylu rzeczy? Czy dam radę wytrzymać przez sześć tygodni TYLKO na warzywach?

Z pomocą przyszła książka pt.: "Ciało i ducha ratować żywieniem", którą w końcu postanowiłam nabyć.
Po jej przeczytaniu, wszystkie moje wątpliwości się rozwiały. Całkowicie uwierzyłam w działanie kuracji warzywnej i podjęłam wyzwanie.

Ulubiony posiłek podczas diety.

Na czym właściwie polega ta dieta? Co i jak? I dlaczego?

Dieta ma charakter głodówki leczniczej. Nie należy brać tego jednak dosłownie, bo tak naprawdę jeść można ile się chce. :) Stosowana jest jako okresowa kuracja, która dostarcza nam wszystkich potrzebnych składników, witamin itd. Dodatkowo alkalizuje i odtruwa organizm. A przede wszystkim wzmacnia nasze samo leczące mechanizmy. Krótko mówiąc przywraca nam zdrowie :)

Doktor Dąbrowska udowadnia, że większość naszych chorób i schorzeń bierze się z przejedzenia i złogów, które zalegają w naszym organizmie. Lepiej przecież czujemy się gdy jesteśmy głodni, niż gdy jesteśmy przejedzeni. Cofa się ona do zapomnianej już tradycji głodówek leczniczych, dzięki którym możemy włączyć odżywianie wewnętrzne. Dzięki, któremu pozbędziemy się niechcianych złogów itp..

Przez okres od kilku dni, do kilku tygodni (maks. 6), zaleca dietę opartą na warzywach. Z wykluczeniem ziemniaków (za dużo skrobi) i warzyw strączkowych (za dużo białka). Równocześnie można jeść niskocukrowe owoce takie jak jabłka, grejpfruty, cytryny. Szczególnie poleca zielone warzywa i soki, ze względu na obecność chlorofilu .Ten z kolei ma budowę chemiczną podobną do naszej hemoglobiny. Warto, więc uwzględnić w kuracji  natkę pietruszki, szpinak, seler naciowy itp.
Warzywa i owoce można jeść na surowo, w postaci surówek, zup warzywnych przyprawianych ziołami, warzyw duszonych, pieczonych.
Wśród napojów zaleca picie: wody (zwłaszcza z cytryną), soków warzywnych i owocowych, ziół, kompotów bez cukru, wywarów z warzyw.
Nie można spożywać żadnych innych pokarmów! Całkowicie wykluczamy z diety białko, tłuszcze i węglowodany. Również, nie należy pić kawy, mocnej herbaty, alkoholu, jeść słodyczy ani palić papierosów.

Wskazaniem do diety warzywnej jest wzmocnienie zdrowia, oczyszczenie z toksyn, zwiększenie energii, poprawa snu, odmłodzenie, większa wydolność psychofizyczna organizmu, poprawa pamięci, kojarzenia, wyciszenia itp. u osób zdrowych.
Kuracja ta jednak jest też świetną metodą leczenia różnych schorzeń np. częstych infekcji, alergii, astmy, migreny, gośćca reumatoidalnego, Hashimoto, zapalenia wątroby, cukrzycy, łuszczycy, trądziku, padaczki, udaru niedokrwiennego mózgu, zaburzeń pamięci, nerwicy, choroby Parkinsona, stwardnienia rozsianego, zaburzeń miesiączkowania, klimakterycznych, niedoczynności tarczycy, guzków tarczycy i wielu innych

Przeciwwskazaniem jest przede wszystkim lęk przed dietą. Może się to wydawać śmieszne, ale obserwowałam to u większości osób, z którymi rozmawiałam i dietę polecałam. Może by i chcieli, może i by im pomogło, ale chyba nie dadzą rady.
Innym przeciwwskazaniem jest stosowanie leków jak np. hormony sterydowe czy cytostatyki.
Krańcowa niewydolność narządów, choroba nowotworowa w stadium zaawansowanym, nadczynność tarczycy, ciąża i karmienie piersią, również nie są wskazaniem do diety.

Po więcej informacji w sprawie diety, jej przebiegu, procesów, które zachodzą podczas jej stosowania w naszym organizmie, przeciwwskazań i wskazań odsyłam do w/w książki.

Moje wegańskie leczo :)

Co więcej mogę dodać od siebie i na swoim przykładzie?

Jak wspomniałam wcześniej dietę zaczęłam tylko i wyłącznie w celach zdrowotnych i od razu porwałam się na 6 tygodni.
Z jej pomocą chciałam przede wszystkim uregulować miesiączki i wspomóc leczenie podejrzewanego u mnie Hashimoto.
Szczerze mogę powiedzieć, że dieta została zakończona sukcesem!
Pierwszej miesiączki dostałam już w 1 tygodniu diety, po 3 miesięcznym jej braku. Kolejnej w (prawie) 5 tygodniu. I tak naprawdę, zaraz po niej zakończyłam kurację.
Przed rozpoczęciem zrobiłam sobie badania krwi, które powtórzyłam po i które oczywiście były lepsze.
Dodatkowym, dla mnie OGROMNYM plusem, był zastrzyk energii, który dostałam. Naprawdę nie spodziewałam się, że jedząc tylko warzywa, będę tak pełna życia! Minęło moje przewlekłe zmęczenie i chroniczne niewyspanie. Nagle zaczęłam potrzebować mniej snu, aby się wyspać. Zaczęłam budzić się średnio jakieś 2 godziny przed nastawionym budzikiem.
Oczyściła mi się cera. Chyba nigdy nie miałam tak gładkiej i czystej bez żadnych wyprysków i zaskórników.
Przestało mi cieknąć z nosa przy każdym wejściu z dworu do jakiegoś pomieszczenia i spływać z zatok po gardle. Choć ich oczyszczanie było średnio przyjemnie, ponieważ odnowił mi się czop ropny na migdałku. Trwało to na szczęście maksymalnie 2 dni i świadczy tylko o tym, że wcześniejsze leczenie nie było skuteczne. Dopiero przy tej kuracji organizm zwalczył dawną infekcje (dlatego odnowił się czop, jest to tzw kryzys ozdrowieńczy)
Podczas samej diety czułam się bardzo dobrze i byłam bardzo radosna (zwiększa się wydzielanie endorfin we krwi). Nie przypominam sobie, żeby coś mnie bolało, albo coś mi dokuczało. Choć na samym początku mogą wystąpić takie objawy jak np. biegunki lub wymioty. W ten sposób oczyszcza się nabłonek układu pokarmowego. Prawdopodobieństwo wystąpienia tych dolegliwości jest jednak mniejsze u osób, które już przed kuracją zachowywały zasady zdrowego żywienia.
I jeszcze jedna bardzo ważna rzecz. Na tej diecie nie chce się jeść. Naprawdę. To następna rzecz, w którą nie mogłam uwierzyć, a o której przekonałam się na własnej skórze. Je się naprawdę mało, choć można jeść tyle, ile się chce.
Za barkiem apetytu idzie oczywiście utrata wagi. Nie jestem w stanie powiedzieć Wam, ile schudłam bo nie ważyłam się przed. Mogę natomiast śmiało stwierdzić że z rozmiaru 36 zeszłam na 34. To, że schudłam widzę przede wszystkim po ubraniach. A Wy możecie zobaczyć to na zdjęciach :)

Czemu przerwałam kurację, nie kończąc 6 tyg?
Dlatego, że mój organizm oczyścił się wcześniej. Mogłam to odczuć poprzez nagły wzmożony apetyt. Tak jak wcześniej mogłam nie jeść wcale, tak pod koniec non-stop coś chrupałam. Dietę zakończyłam trochę na wyczucie i intuicje, ale po późniejszej konsultacji z moją panią doktor, okazało się ze słusznie. Organizm oczyścił się i potrzebował  odbudowy co równało się ze wzmożonym apetytem.
Jednakże po skończonej kuracji należy dalej pamiętać o zasadach zdrowego żywienia, aby nie wrócić do punktu wyjścia.

Tak na koniec, chciałam powiedzieć o czymś co najbardziej mnie bulwersowało.
Podczas trwania diety, gdzie nawet w gości chodziłam z własnym pudelkiem jedzenia, spotykałam się z różnymi reakcjami. Od podziwu, po doping, aż do braku zrozumienia, a czasem nawet wyśmiewania. Wiadomo, każdy ma prawo do własnego zdania. Nic mi tak jednak nie działało na nerwy jak hasła typu:  
Z czego ty się odchudzasz?! Po co się odchudzasz?! Odchudzasz się z kości na ości?! Przecież jesteś szczupła! Czy ty wiesz jak ty wyglądasz?! Jak ty będziesz wyglądała?! Jesteś blada!
W pewnym momencie specjalnie przestałam używać słowo DIETA  zastępując je KURACJĄ. Nie przyniosło to jednak większych rezultatów. Nie wiem, dlaczego ludzie nie rozumieją, że można chcieć zdrowo się odżywiać i stosować jakąkolwiek dietę w celu tylko i wyłącznie, lepszego samopoczucia. Nigdy w życiu się nie odchudzałam i nie mam najmniejszego zamiaru tego robić. Mało tego, gdybym miała robić to i odmawiać sobie tego WSZYSTKIEGO, tylko po to, żeby schudnąć, to na pewno bym się na to nie zdecydowała. A nawet jeśli, to nie wytrwałabym tych kilku tygodni. Widzę to przede wszystkim po swoich znajomych, które zachęcone zaczynały z zamiarem zgubienia wagi i niestety, ale poddawały się po tygodniu, czasem nawet jednym dniu.
Dlatego pragnę jeszcze raz zakomunikować wszem i wobec: NIE, nie odchudzałam się. A to, że schudłam to efekt uboczny stosowanej przeze mnie kuracji/ leczenia.
Nie rozumiem też wmawiania mi, że źle, mizernie lub słabo wyglądam, skoro w lustrze widzę co innego. A przede wszystkim czuje się o niebo lepiej.
Ok. Może i jestem blada, ale po to smaruje się filtrem z 50, chodzę w kapeluszu i trzymam się w cieniu, żeby być bladą. :) Nie przepadam za opalenizną, przynajmniej u siebie :P

Kolejne zdjęcie na którym widać ile schudłam i że pozbyłam się swojego po ciążowego brzuszka. :P  Na tym zdjęciu również widać jak ważny jest np makijaż w stylizacji :)

Dodatkowo mam jeszcze dwie rady dla osób, które mają chęć spróbować:
Po pierwsze: Jeśli martwisz się, że nie dasz rady, nie porywaj się od razu na kilka tygodni. Zacznij od kilku dni, lub po prostu postaraj się ograniczyć w swojej diecie białko, tłuszcze i węglowodany, a znacząco zwiększ liczbę warzyw.
Po drugie i NAJWAŻNIEJSZE: Przeczytaj książkę! Nie chodzi tu o jakąś reklamę. Chodzi o to, że książka dokładnie tłumaczy co można, a czego nie i dlaczego. (Jedna z bliskich mi osób podjęła dietę nie wył z niej kawy, lodów i truskawek. Uwierzcie mi, że nie ma to wtedy sensu i szkoda zachodu i starań). Tłumaczy też wszystkie zachodzące podczas diety procesy w naszym organizmie. Także te, które mogą niepokoić lub wydać się pozornie złe. Jeśli się z tym nie zapoznasz i nie będziesz wiedział/ła co się z Tobą dzieje, przerwiesz dietę w nieodpowiednim momencie. Tak naprawdę, mnie dopiero książka przekonała do tego, żeby w ogóle zacząć.
Pragnę jedynie uprzedzić, że w książce przewija się wątek religijny i niektórym może to przeszkadzać. Sama dieta jest jednak wyjaśniona z punktu medycznego, więc myślę, że warto się przemóc :)

Jeśli macie jakiekolwiek pytania lub wątpliwości, piszcie! Jeśli tylko będę potrafiła odpowiem i wyjaśnię :)
A tym, którzy się zdecydują spróbować, życzę:
POWODZENIA! :)

0 komentarze