Różowe blee

12:46

Wiem.
Nie było mnie dwa miesiące.
Możecie się gniewać, obrażać i tupać nogą.
Wszystko rozumiem. 😞
Ale nie będzie dla Was zaskoczeniem, kiedy powiem Wam, że nie miałam czasu, prawda?
A jeśli już ten czas miałam... to wolałam go spędzić z rodziną?
Z synem 💓, dla którego ostatnio największą niespodzianką jest gdy... jestem w domu.. 
Z mężem 💓, z którym czas na rozmowę... mam tylko przez krótką chwilę gdy kładziemy się spać...
Z samą sobą. Z kubkiem herbaty w ręku, patrząc w okno i przez chwilę nigdzie nie gnając. Nie przyjmując pacjentów, nie myśląc, nie planując..
Zresztą, to nie jest tak, że tak całkiem o Was zapomniałam.
Nie ma tak łatwo! 😋
Przysiadałam do notki chyba ze trzy razy. Za każdym razem innej, lepszej, nowej, ale nie mogłam sklecić nic sensownego, swojego, niebanalnego.... wszystko lądowało w koszu.
W chwili zwątpienia i poczucia beznadziejności, w koszu o mało nie wylądował też blog...
Na szczęście!
Czarne chmury zostały odgonione, a blog ocalał.
Wróciłam, jestem i znów będę snuła i pisała swoje dyrdymały i wypociny 😁
Tych, którzy jeszcze tu czasem zaglądają zapraszam, bo dziś trochę inaczej niż do tej pory.

Dziś o rzeczach, które kiedyś budziły we mnie wstręt i obrzydzenie.
O takich, które omijałam szerokim łukiem.
I zarzekałam się, że NIGDY, ale to PRZENIGDY ich nie założę lub nie zrobię...
Ale jak mówi stare przysłowie: Nigdy nie mów nigdy.
Gotowi?
Zaczynamy!

KOLOR RÓŻOWY.
Tak naprawdę, to o tym podpunkcie mogłabym napisać książkę.
Od dziecka nie przepadałam za tym kolorem.
W dzieciństwie był dla mnie →  ,,majtkowy".
Zdecydowanie bardziej wolałam niebieski. Do tego stopnia, że w takim kolorze miałam prawie wszystkie ubrania.
A później?
No cóż...
Mój stosunek do jusssioowego znają wszyscy, którzy pamiętają mnie jako złą, mroczną, brutalną i napędzaną nienawiścią nastolatkę.
Powiedzieć, że w tamtym czasie ten kolor był dla mnie faux pas to stanowczo za mało.
Róż był karygodny i zakazany.
Przynajmniej w moim mniemaniu.
Nie pytajcie dlaczego, nie jestem w stanie odpowiedzieć.
Ale...
Jeśli ktoś, kiedykolwiek widział mnie wtedy w czymś różowym, to:
a) musiałam upasć na głowę
b) przegrałam zakład
c) robiłam komuś kawał 
d) moja przyjaciółka zrobiła mi na złość kiedy wpadłam do niej przemoczona po burzy. Tak Mad, mówię o Tobie!
Jak sprawy mają się obecnie?
Nie powiem, żebym nagle zapałała do niego jakąś wielką miłością.
Ale coraz bardziej się do niego przekonuje. I coraz śmielej po niego sięgam.
Niektóre jego odcienie BARDZO przypadły mi do gustu.
Tak jest np. z pudrowym różem.
Ten lubię najbardziej i w chwili obecnej mam w tym kolorze nawet...WŁOSY!
Które uwielbiam! 💗

Moje włosy mają kolor MAMBY!

PANTERKA 🐆
Ten temat jest dla mnie nadal trudny i nadal stąpam po nim jak po kruchym lodzie.
No więc...
Nie każda panterka mi się podoba i ogólnie to wciąż za nią nie przepadam.
Już nie mówiąc o moim mężu.
Tak naprawdę to sama nie wiem, kto nie lubi jej bardziej, ja czy on.
I o ile ja, daje się czasem przekonać, tak Bartek jest nieugięty i stanowczo mówi NIE.
Dlaczego panterka znalazła się na tej liście?
Ponieważ mimo wszystko w szafie posiadam sweterek i sukienkę w tym wzorze.
Sama nie wiem jak to się stało.
Fakt jest taki, że urzekły mnie i nie mogłam się im oprzeć.
Lubie je i nawet często noszę.
Jednak nie umiem opisać jak bardzo zbolałą minę robi wtedy mój mąż. 

Bardziej w stylu rockabilly, gdzie sweterek w panterkę świetnie się sprawdza.

Widoczna część mojej sukienki w panterkę.

BIAŁE BUTY
Gdyby ktoś kiedyś zapytał się mnie co myślę o białych butach, bez zastanowienia odpowiedziałabym że:
Są dobre dla dziecka przystępującego do Chrztu lub Komunii.
Amen.
Byłam jeszcze wstanie przymknąć na nie oko u panny młodej.
W każdym innym przypadku białe obuwie mnie mierzwiło.
Nienawidzę białych kozaczków, balerinek, sandałków itp. Być może skutecznie obrzydziła mi je pewna koleżanka ze szkoły. A może po prostu uderzają w mój zmysł estetyczny.
Wszystko się zmieniło gdy... odkryłam białe pantofle t-strap.
Pamiętam, że bardzo długo się im przyglądałam i zastanawiałam jak mogą mi się podobać?
A jednak!
Czy to znaczy, że posiadam takie w swojej szafie?
Nie. Wciąż toczy się we mnie walka o to czy powinnam je nabyć.
Bo z jednaj strony. Idealnie sprawdziłyby się w wielu stylizacjach...
A z drugiej. Czy ja wybieram się do Komunii?
Nie mniej jednak, gdyby teraz ktoś zadał mi ponownie w/w pytanie, odpowiedziałabym, że:
Nie lubię ich, ale jest jeden, jedyny model który skradł mi serce.💖Jednak nie mam w sobie jeszcze tyle odwagi by go kupić.

To moje najjaśniejsze i najbardziej zbliżone do bieli buty jakie posiadam. / Fot. ARTmania.

BUTY NA OBCASIE 👠
Pozostając w tematyce butów, muszę się Wam przyznać, że bardzo długo jedynymi butami jakie tolerowałam były glany i trampki.
Ciężko mnie było przekonać do założenia sandałów latem, a co tu dopiero mówić o jakiś butach na obcasie.
Gdybym wtedy usłyszała, że kiedyś będę w nich chodziła na co dzień to popukałabym się w czoło.
Swoje pierwsze pantofle założyłam na bal gimnazjalny i szybciej nauczyłam się w nich biegać niż chodzić. Po tej parze przyszła kolej na następne. W końcu zaczęłam chodzić w niebotycznie wysokich szpilkach. Co, tak nawiasem mówiąc, przy mojej koślawej pięcie nie było dobrym pomysłem i musiało wyglądać niekiedy komicznie 😄
Teraz zdecydowanie stawiam na słupek. Może nie jest tak efektowny, ale na pewno stabilniejszy. Choć i tak fleki muszę zmieniać systematycznie bo zdzieram je do środka.

Fot. Ania Molek

MAKIJAŻ 🤡
Kiedyś już Wam wspominałam, że bardzo dłuuugo byłam makijażową ignorantką.
Makijaż był dla mnie ZŁEM!
Kiedy szłam do przyjaciółki i oglądałam jej kosmetyki to czułam się jak w Z archiwum X 😋, a zalotka była dla mnie narzędziem tortur! 
Pierwsze próby malowania się podjęłam gdzieś w połowie liceum. Zaczęłam od kresek na oczach, czerwonych ust. Później,już po skończonej szkole eksperymentowałam z cieniami. EKSPERYMENTOWAŁAM to bardzo dobre słowo.
Wolałabym zapomnieć o tych fioletach, błękitach i zieleniach na swoich powiekach. Na dodatek często, gęsto źle zblendowanych.
No cóż...
Każdy jakoś zaczynał i widocznie musiałam przez to wszystko przejść, żeby dojść do tego co podoba mi się teraz.

SPÓDNICE/SUKIENKI 👗
Wstręt do tej części garderoby na szczęście nie trwał długo.
A spowodowany był oczywiście buntem wieku nastoletniego i wyłamywaniem się ze wszelkich ram.
Buty na obcasie i makijaż byłby blee. Nie inaczej było z sukienkami.
W tamtym okresie królowały podarte spodnie i szerokie koszulki z zespołami.
Myślę, że duży wpływ na to mieli moi starsi bracia, z których brałam przykład, I to, że zawsze czaiłam się, żeby jakąś koszulkę im podkraść.

Fot. Ania Molek

KOLOR BRĄZOWY
O swoich stosunkach do tego koloru pisałam Wam → tutaj 😉

Fot. ARTmania.

ROZJAŚNIANIE WŁOSÓW 👱
Kolejny temat rzeka.
Kiedyś między kolorem różowym, a włosami blond można było dla mnie postawić znak równości.
Uważacie, że to głupie?
Ja też 😉
Dlatego pominę aspekt tego co myślał wtedy mój nastoletni móżdżek, a przejdę do innej sprawy.
Zawsze mówiłam, że nie rozjaśnię włosów. Nawet kiedy marzył mi się krwiście czerwony kolor na głowie, nie podjęłam tak radykalnego kroku. 
Zawsze było mi szkoda włosów... ale niedosyt pozostawał. 
Kiedy zapragnęłam mieć różowe włosy, wiedziałam, że nie osiągnę tego w inny sposób.
W końcu się zdecydowałam.
Choć przejście z moich czerwieni do różu nie było wcale takie łatwe i czeka mnie jeszcze jedna wizyta u fryzjera, jestem zadowolona 😊

Efekt przejściowy farbowania.

BROSZKI
W chwili obecnej ciężko mi sobie wyobrazić, że mogłam ich kiedyś nie lubić.
Niestety tak było. Wydawało mi się, że broszki to biżuteria, zarezerwowany dla starszych pań.
Jednak wraz z coraz głębszym zgłębianiem tematu retro stały się one moją wielką miłością.
I jak na kogoś, kto ich kiedyś nie lubił, to posiadam już całkiem sporą kolekcję 😊

Fot. ARTmania.

⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐

Wiem, że mamy już luty, ale z racji tego, że nie zrobiłam tego wcześniej, chciałam zrobić coś teraz.
Bo na podsumowania i podziękowania nigdy nie jest za późno😏

Rok 2016 był dla mnie rokiem zmian, odkryć, podróży i wyzwań.

W końcu zebrałam się na odwagę i zmieniłam swoją pracę. W wielu aspektach na lepszą, ale w niektórych i na gorszą. Ważne jest dla mnie jednak to, że postąpiłam zgodnie ze sobą i swoimi przekonaniami. 
Nie powiem jednak, żeby ta zmiana była dla mnie łatwa. Zupełnie inny charakter pracy, długi dojazd, specyficzni ludzie, jeszcze bardziej specyficzny szef.
Jednak co nas nie zabije to nas wzmocni i tak po pięciu miesiącach pracy, awansowałam na stanowisko menagera. 
Co mi to dało?
Hmmm... Jeśli przed tym awansem myślałam, że nie mam czasu, to dopiero po nim zobaczyłam co to znaczy go nie mieć. Na razie tylko tyle mogę powiedzieć. 

Ścięłam i utleniłąm swoje włosy choć wydawało mi się, że nigdy tego nie zrobię. 
A jednak 😉

Przechodziłam 365 dni w spódnicach i sukienkach. Jeśli ktoś widział mnie gdzieś w spodniach i był to zapewne dres to albo biegałam albo szłam/wracałam od pacjenta.

Nawiązałam wiele nowych i cennych dla mnie znajomości. Inne z bólem lub  nie - zakończyłam.

Za sprawą mojego cudownego męża, po raz pierwszy zobaczyłam morze. A po kilku miesiącach pokazaliśmy to morze naszemu synowi.
Niezapomniana i bardzo wzruszająca chwila💕

Poszłam na swój pierwszy kurs i przypomniałam sobie dlaczego robię to co robię. I dlaczego to lubię

Wiele rzeczy zmieniło się też we mnie.
Wiele rzeczy zrozumiałam, do wielu rzeczy dojrzałam. Uporałam się z demonami, które ciągnęły się za mną od lat. Z niektórymi ciągle walczę. W wielu aspektach postawiłam swój pierwszy krok. Czasem porwałam się na misje samobójczą z różnym skutkiem.

 Dalej staram się żyć zgodnie ze swoimi przekonaniami, wiarą i wartościami. 
Uczę się nie oceniać ludzi i nie przejmować tym co mówią inni. Wciąż doceniam i ciesze się z najdrobniejszych rzeczy.
I wciąż nie pozbyłam się w sobie misji zbawiania świata, co nie do końca popierają moi przyjaciele. Ale zawsze we wszystkim mnie wspierają.

Nie mogę się tu z Wami podzielić wszystkim, bo niektóre rzeczy są zbyt osobiste, ale jest tego wszystkiego więcej.

🥀🥀🥀

A teraz chciałabym OGROMNIE podziękować:
  • Swojemu kochanemu mężowi, bez którego nie byłoby RetroWife.
    Mało kto z Was wie, że to właśnie ON stworzył ten blog, mój fanpage i instagrama. Stworzył i powiedział, żebym pisała o tym co lubię i kocham.
    To JEMU daję do przeczytania wszystko to co napiszę i po jego aprobacie dopiero Wam publikuję.
    To ON robi mi większość zdjęć, motywuje i zachęca.
    I to ON nie pozwala mi usunąć tego bloga w chwili zwątpienia.
    DZIĘKUJE 💋💋💋
  • Anii Molek za pierwszą sesję zdjęciową, w jakiej miałam okazję uczestniczyć. Za zaangażowanie z jakim podeszła do tematu  i za każde inne zdjęcie, które zgodziła mi się zrobić (a nie było ich mało). Za szczere opinie i za każdą jedną wypitą herbatę CzaryMary i nie tylko 😋🍹
  • Magdzie Filipiak z ARTmania, za pokazanie mi, że aparat nie gryzie 📸. Za dwie cudowne sesje i za to, że zawsze jest chętna do współpracy. Za cierpliwość i wskazówki których mi udzieliła. I za to że sprawiła, że lubię te nasze sesje i czuje się na nich coraz bardziej swobodnie.
  • Ninie W. która gdy czekałyśmy, żeby wejść na operację 💉powiedziała mi: To załóż swojego bloga. Tym samym pchnęła mnie do tego do czego od dawna namawiał mnie mąż.
    Pewnie nawet o tym mnie wie 😊
  • Moim siostrom, które są chyba największymi fankami RetroWife. I które zawsze z uporem maniaka dopytują się kiedy będzie następna notka. 😘
  • Oraz Wam wszystkim i każdemu z osobna! Za to że znajdujecie chwilę, Za to że jesteście, czytacie, lajkujecie i komentujecie.
    To właśnie Wy jesteście moim największym motywatorem!
    DZIĘKUJE! 💙💛💚

5 komentarze

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny wpis Sylwia! Btw, nie ma to jak dojrzewanie, co? :D Trzymaj się i do zobaczenia, ściskam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ah to dojrzewanie :P Człowiek wszystko wie wtedy najlepiej, a teraz sam się z siebie śmieje :)
      Buziaki!
      ps. Jak znam życie to spotkamy się przypadkiem w bagsie :P

      Usuń
  3. Różowe włosy - cudo!!! Wyglądasz ślicznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, bardzo mi miło :)
      Zwłaszcza, że trochę się bałam jak to wyjdzie :)

      Usuń