Hity maja

13:34

Witam Was z dużo lepszym humorem i nową, lepszą energią. :)
Dziękuje za ogrom otuchy i wiele miłych słów, które od Was przeczytałam po ostatnim wpisie. Jesteście niesamowici! :*

Łoooo matko!

Dziś zaczynam na blogu nowy cykl :)
Kiedyś pokazywałam Wam co nowego udało mi się upolować w lumpeksach i nie tylko. Teraz chciałam się bardziej skupić na rzeczach, które w danym miesiącu były dla mnie absolutnymi hitami.
Bo okazały się praktyczne, wygodne, pasujące do wszystkiego lub po prostu je odkryłam.
I nie mówię tu tylko o ciuchach, bo przecież mój blog nie jest tylko o modzie :)
A więc zaczynamy :D

1. ZAATAR
Moja cera nie należy do tych idealnych. Przez swoją rozchwianą gospodarkę hormonalną mam wiecznie problemy z wypryskami itp.. Dodatkowo do niedawna naprawdę byłam modową i kosmetyczno - makijażową ignorantką. Bardzo długo moja pielęgnacja twarzy polegała na umyciu jej szarym mydłem i nałożeniu kremu NIVEA. Czasem porwałam się na zrobienie jakiegoś peelingu, ale to już było święto.  Na szczęście, dzięki koleżankom z pracy podszkoliłam się w tym zakresie oraz odkryłam idealny krem do swojej cery. I stwierdzam, że czekałam na niego całe życie. 
Po pierwsze w końcu nie czuje się ściągnięta.
Po drugie krem goi moje niedoskonałości.
A po trzecie moja skóra w końcu jest nawilżona.
Zdecydowanie polecam!




2. CZERWONA SUKIENKA
Jeszcze zimą odkupiłam od pewnej dziewczyny na FB czerwoną, rozkloszowaną sukienkę z kołnierzem. Zapinaną na dwa rzędy guzików.
Po odebraniu paczki i przymiarce, nie byłam zachwycona...
Nie podobało mi się wykończenie rękawów i to, że pierwszy rząd guzików zaczynał się na wysokości mojego biustu.
Sukienka wylądowała na dnie szafy i odkopałam ją z początkiem maja.
Po powtórnej przymiarce, zupełnie nie pamiętam co mi się w niej nie podobało, a nawet na niesforny guzik znalazłam sposób ;)
Obecnie kiecka jest jedną z moich ulubionych,



3. SPÓDNICA Z MOHITO
Zakupiona w zeszłym roku na zimowych wyprzedażach. Została skrócona za namową mamy, czego teraz trochę żałuje.
Co prawda nosiłam ją zeszłego lata, ale dopiero w tym roku skradła moje serce na tyle, że można mnie w niej zobaczyć co drugi dzień.
Jest ładna, wiosenna i ma kieszenie!
Czego, chcieć więcej?

Wersja przed skróceniem.

I wersja po.

4. RÓŻOWY SWETEREK 
Jest moją kolejną, udaną, lumpeksową zdobyczą.
Ma piękny, majtkowy, pudrowo różowy kolor, rękawek 3/4 i idealnie pasuje do punktu poprzedniego.
To kolejna różowa rzecz w mojej szafie i  jeszcze raz powtórzę - nie przepadam za różowym kolorem.
Ot, paradoks ;)




5. KREMOWA TOREBKA
Następna w mojej kolekcji, której stan ciągle się zmienia. Ale w której ciągle ubywa dużych toreb, a przybywa małych torebek.
Tą oczywiście wygrzebałam w lumpeksie za zawrotną kwotę kilku złotych i nosiłam ją niemal przez cały maj.
Mogę ją nosić na ramieniu, do ręki i świetnie sprawdza się na rowerze.
A wygoda na rowerze to dla mnie podstawa, bo jest moim głównym środkiem lokomocji




I to by było dziś na tyle.
Za miesiąc, kolejne hity, ale nie oznacza to, że do tej pory mnie tu nie zobaczycie.
W przyszłą sobotę, będę pełniła pewną ważną funkcję po raz pierwszy w życiu i pewnie skrobnę o tym dwa zdania.
Trzymajcie kciuki, bo po pierwsze było to dla mnie wielkim zaskoczeniem, a po drugie zaczynam się denerwować,
Buziaki!

0 komentarze