Weselna Ophelia

10:55

Czy Wy też tak macie, że gdy dostajecie zaproszenie na jakąś uroczystość to od razu wiecie co na siebie włożyć?
Ja na szczęście tak. :)
Czasem jest to rzecz, którą mam już w szafie.... A czasem jakaś perełeczka, do której wzdycham od dłuższego czasu i obiecuję sobie, że zakupię ją przy najbliższej okazji.
Perełką do której wzdychałam od bardzo, bardzo długiego czasu była Ophelia z Lindy Bop, o której wspominałam Wam już tutaj.



Nie posiadałam się ze szczęścia kiedy w końcu udało mi się ją kupić na facebooku.
I choć musiała przeczekać swoje do wiosny.... No dobra, przyznaje, założyłam ją kilka razy zimą :P
To w końcu nadszedł jej wielki debiut, na weselu mojego kuzyna ;)
Jedyną rzeczą, która mi się w niej nie podoba to to, że jej dół jest rozkloszowany, a nie z koła.
Jestem to jednak w stanie przełknąć. :)

RetroWife w całej okazałości

I z tyłu.... :)

Z racji tego iż było to wesele wyjazdowe, to po raz kolejny musiałam wyszykować się sama.
Oczywistym wyborem stało się zakręcenie włosów na papiloty.
Ostatnio podróżowanie z nimi na głowie jest dla mnie chlebem powszednim ;)
Jednak tym razem zakręciły się one tak bardzo, że początkowo ciężko mi było zapanować nad powstałym afro.
Pomimo narastającej frustracji i kilku siarczystych słów nie wypadających damie.... w końcu udało mi się je jednak okiełznać.
Makijaż nie wybiegał poza moje estetyczne normy. Czerwone usta i czarna kreska to konieczność.


Z młodszą siostrą, która w ostatnim czasie zaczęła eksperymentować z włosami. Ciekawe z kogo bierze przykład?

Do sukienki postawiłam na czerwone dodatki.
Mimo, że chwilowo zastanawiałam się nad brązem, to czerwień bardziej do mnie przemawiała.
Dlatego też po raz kolejny wybrałam swoje ulubione, sprawdzone, ślubne pantofle T-straps.
Śmiało mogę powiedzieć, że to moje najlepsze buty w kolekcji. I gdyby nie były takie drogie, kupiłabym też inne wersje kolorystyczne ;)
Do ręki chwyciłam przepiękny kuferek vintage, który dostałam w zeszłym roku na urodziny od znajomej.
Uwielbiam takie prezenty 💓

💓💓💓


Wyjątkowo nie miałam na sobie żadnej biżuterii, ale wydaje mi się że całość i tak była bardzo wyrazista :)
Wesele było bardzo udane, bawiliśmy się świetnie, a na pamiątkę mam siniaka na stopie ;)
Nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Młodej Parze wszystkiego co najlepsze i wielu lat szczęśliwego udanego związku! :)

Z najmłodszą siostrą :)

I z mężem, który wepchnął się w kadr 😘

Sukienka: Lindy Bop model Ophelia, zakupiona na FB
Buty: Kotyl, zakupione na Allegro
Torebka: vintage, prezent od znajomej

0 komentarze